Sumo w Ułan Bator. Kolejni Żaglonauci dołączyli do ekipy - czwartek, 28 sierpnia 2008
Wczorajszy dzień obfitował w ważne wydarzenia - po pierwsze uczestnicy stawili się w narodowym namiocie cyrkowym, w którym miały się odbyć międzynarodowe zawody Sumo.
Po drugie do Ułan Bator doleciało szczęśliwie, choć nie bez przygód, dwóch kolejnych uczestników: Andrzej Waluk - operator kamery stereoskopowej i Tomek Pawlik - pilot tandemu.
Po trzecie poszukiwania Gobi1...
...zakończyły się drobnym sukcesem - jest pierwszy ślad.
Posłuchaj relacji Irka z Międzynarodowych Zawodów w Sumo: MP3
Andrzej Waluk opowiada o nieziemskich widokach podczas lotu do Ułan Bator: MP3
A Ania Grebieniow ciągnie Wątek Gobi1:
Jedynymi śladami po Gobi1, jakie otrzymaliśmy od Wojtka Skarżyńskiego, był zestaw telefonów sprzed 30 lat, do kilku osób związanych wówczas z wyprawą.
Ze wszystkich tych numerów tylko jeden nie był przeterminowany i nieaktualny, niestety profesor Rinczen Barsbołd, choć pamiętał ekspedycję, nie pamiętał, co stało się z Gobi1. Postanowiliśmy odwiedzić Pałac Młodych Techników, niestety mieszkańcy nie byli zorientowani gdzie ów obiekt się mieści. Z pomocą przyszedł nasz Anioł Stróż w postaci Przemka i ni stąd, ni z zowąd otrzymaliśmy dokładne współrzędne GPS poszukiwanej instytucji. Do dziś jest dla nas tajemnicą, skąd to wziął [w sprawę zamieszany jest nieoceniony Wojtek Skarżyński – przypis od Przemka].
Pałac ział pustką, obecny tam księgowy zwerbował do pomocy sekretarkę i choć oboje nie słyszeli o Gobi1, włączyli się w poszukiwania. Obecna pani dyrektor pamięta, że coś takiego było, ale nie pamięta kiedy zniknęło. Pani sekretarka podjęła się przeszukania archiwum list inwentarzowych szkoły, by stwierdzić, w jakim okresie Gobi1 zniknął i kto wówczas był dyrektorem. Być może ów dyrektor będzie znał okoliczności zaginięcia żaglowozu, a może jego aktualną pozycję.
Papierów jest dużo, czekamy na wieści.
Poniżej relacja z zawodów sumo (dodana 3 września 2008r.) oraz galeria:
Sumo, sport od dawien dawna kojarzony z Japonią, obecny jest również w Mongolii i to Właśnie tutaj zdobywa sobie coraz większą popularność. Kluby kształcące przyszłych zawodników mnożą się jak grzyby po deszczu, na turniejach sumo gromadzą się tysiące ludzi, którzy często za możliwość podziwiania swoich ulubieńców płacą bajońskie sumy. Przed dwoma dniami cała załoga GOBI 2008 miała przyjemność przyglądania się zmaganiom zapaśników na żywo, w trakcie turnieju w Ułan Bator. Zawody miały znakomitą, międzynarodową obsadę, pojawili się goście z Estonii, Bułgarii, Francji i USA oraz oczywiście z Japonii, ojczyzny tego pięknego, odrobinę egzotycznego dla nas Polaków, sportu. Mongołowie, przybyli do pięknej hali widowiskowo-sportowej w centrum UB, kibicowali rzecz jasna swoim rodakom, którzy w opinii ekspertów uchodzili za faworytów. Cała dwudniowa impreza rozpoczęła się bardzo oficjalnym powitaniem, na trybunach oprócz tysięcy kibiców zasiedli przedstawiciele mongolskiego establiszmentu, delegacje z Japonii oraz korpus dyplomatyczny Rosji, Bułgarii i Wielkiej Brytanii. Turnieje sumo od wieków odbywają się w ten sam, uświęcony tradycją sposób, dlatego sam ceremoniał imprezy zajmuje chyba więcej czasu, aniżeli same potyczki zawodników. Zgodnie z oczekiwaniami, od początku w wyraźny sposób zaczęła się rysować przewaga gospodarzy, którzy raz po raz wypychali poza matę swoich przeciwników. Walka odbywa się w kole o średnicy 4,55m i polega na wypchnięciu przeciwnika poza matę lub przewróceniu go z użyciem odpowiedniej, dozwolonej techniki.
Faworytem imprezy był Asashoryu, mongolski zapaśnik, zwany błękitnym smokiem z gór. Ten 28 letni zawodnik otrzymał już wcześniej status yokozuny, co w tym sporcie oznacza najwyższy stopień wtajemniczenia. Asashoryu udało się już zwyciężyć w prestiżowym turnieju w Fukuoce, a potężny puchar wręczał mu osobiście premier Japonii. Emocje sięgały zenitu, kiedy mongolski heros w finałowej walce zwarł się z japońskim zapaśnikiem. Zwycięzcą zaciętego pojedynku okazał się błękitny smok, mongolski zapaśnik pochodzący z UB, duma całego narodu. Owacje nie miały końca i chyba gdyby nie oficjalny program zawodów, entuzjastyczna reakcja tłumu kibiców ciągnęłaby się jeszcze godzinami. Mongolski bohater został wyniesiony pod niebiosa, a sam turniej stał się centrum zainteresowania miejscowych mediów.
Wszyscy członkowie naszej ekspedycji bardzo aktywnie uczestniczyli w ekscytującym zapaśniczym przedstawieniu, wymachując rękami i przekrzykując sąsiadów. Teraz słowo SUMO nabrało dla nas nowego znaczenia. Cieszymy się, że podczas naszej bytności w UB mieliśmy sposobność zetknąć się egzotyczną kulturą, na kilka chwil zanurzając się w innym świecie, a wszystko to będzie dla każdego z nas źródłem niezapomnianych wspomnień.