GOBI 2008
Wstęp - 30 lat później
AKTUALNOŚCI
RELACJE archiwum
WYSTAWA, POKAZY
Pomoc dla dzieci!
MAPA
Historia wypraw
Żaglowozy
WYPRAWA GOBI 2008
WSPIERAJĄ NAS
Inspiracja
Cele wyprawy
Ojciec Chrzestny
Trasa wyprawy
Uczestnicy
Konstrukcja Gobi 3
Galerie zdjęć
Sponsoring
MEDIA o NAS
inne
Księga Gości
Kontakty
Do pobrania:)
WYSTAWA 3D

Wstęp - 30 lat później arrow AKTUALNOŚCI arrow Planujemy wyprawę "na dinozaury" - środa, 8 października 2008
Planujemy wyprawę "na dinozaury" - środa, 8 października 2008 PDF Drukuj Email

4 października

Zaniemógł Gienek - tak roboczo nazywamy nasz generator, dostał imię bo jest jak członek załogi. Nie służy mu chyba niskooktanowa mongolska benzyna. Po jakimś czasie wraca do siebie, Bajra z kolei wraca do produkcji szprych do Gobi2. Te jego szprychy wydają się być o niebo lepsze od oryginalnych. Ze względu na usterki i naprawy wyruszamy dość późno. Zaczyna wiać od północy.

Wjeżdżamy dnem wyschniętej rzeki w skalisty wąwóz. Koła trochę grzęzną w piaszczysto-żwirowatym podłożu. Skały sprawiają wrażenie czarnych, kiedy
jednak podjeżdża się bliżej, zaskakują niebywałymi kolorami - od ciemnego brązu, żółci i zieleni, poprzez bordo po ciemny fiolet. Gdyby nie pojedyncze krzaki saksaula, można by pomyśleć, że jest się na Księżycu. To już nie pierwszy raz trafiamy na tego satelitę ;)

W końcu żaglowozy grzęzną w piachu na dobre. Przez kilka kilometrów pchamy je, aż w końcu padamy wykończeni. Zostaje nam jednak jeszcze trochę sił na to, by zabawić się w ruchome piaski. Zabawa polega na wprawianiu piasku w ruch w kierunku odpoczywającej na ziemi Xeni :) Czujemy się jak dzieci w piaskownicy, a Xenia nawet nie protestuje. Po chwili wygląda jak mongolskie przydrożne ovo. Skały po lewej burcie zaczynają przywdziewać nowe, wieczorne szaty - to zachodzące słońce wydobywa z nich pomarańcz i złoto. Nie
ujechaliśmy dziś za wiele (choć plany były śmiałe) ale dotarliśmy do końca wąwozu. Obozujemy pod ostatnimi skałami - ścianami suchej rzeki z wyspą na środku.  Na kolację znów chleb pieczony w kociołku i zupa z czosnku i cebuli. Wokół cisza. Dobrej nocy. a.



5 października

Wróciło słońce:)
Dziś za sterami Xenia i Boguś, ja ze Światkiem i Irkiem na bocianim gnieździe, Piter w kabinie z Bajrą i GPSem. Mamy do pokonania blisko 80 km do Naran Bulak - źródełka, przy którym umówiliśmy się z Wojtkiem Skarżyńskim, Ojcem Chrzestnym naszej wyprawy. Pierwsze kilometry trasy wiodą przez saksaulowy las, droga kluczy pomiędzy kilkusetletnimi drzewami niewiele wyższymi od człowieka. Konary tych drzew są niezwykle twarde i bardzo poskręcane. Na jednej ze złamanych gałązek o średnicy 2cm  Piotrek naliczył ponad 60 słojów! Mierzymy prędkość żaglowozów - prują 35km/h, Boguś popisowo robi przechył na 2 kołach. Teren się obniża, w końcu wjeżdżamy do doliny. Musimy ja przeciąć, punkt zborny jest za kolejnym pasmem gór. Napotykamy samotną piaszczystą górę, znajdujemy skamieniałe (i spiaszczone) szczątki pradawnych zwierząt (tak nam się przynajmniej wydaje). Dalej pod górkę żaglowozy wytracają prędkość, można powiedzieć, że nabywają prędkości marszowej ich kapitanów ;) Wjeżdżamy Bajrowozem na górę i tam oszałamiająca niespodzianka - po dwóch stronach drogi urwiste klify i zapierające dech w piersiach widoki. Piaskowcowe formacje w dole przypominają sfinksy, postacie z bajek i drapieżne zwierzęta. Zatrzymujemy się, trzeba poasekurować żaglowozy. Biegnę w stronę Bogusia: - Uważaj, można zlecieć, trzymaj się ściśle drogi! Za chwilę dołącza Xenia, widać skupienie na twarzy, tu nie można się pomylić. Kawałek dalej stoi Światek i pokazuje którędy jechać. Po 45 km docieramy do docelowej doliny, gdzieś tam, 35 km dalej czeka Wojtek, taką mamy nadzieję. Wiatr ucicha, droga robi się piaszczysta, częściowo wiedzie poprzez wydmy. Droga staje się niemożliwa do przebycia dla żaglowozów, tutaj musiało by wiać min. 45 km/h żeby móc to pokonać na żaglach. Tymczasem wieje o 10 razy mniej. Postanawiamy zaholować wehikuły do Naran Bulak, jutro i tak wracmy w stronę Nemegtu i nie stracimy tego etapu. Droga znaczona ciągłą linią na mapie jest ledwo zauważalnym traktem, śladem opon zawianym piachem. Czujemy jak gaz grzęźnie w piachu raz po raz, Bajra redukuje biegi, jedziemy na jedynce, inaczej nie da rady. Robi się ciemno, do Naran Bulak jeszcze jakieś 15 km. Czy Wojtek i Sambo (kierowca) już tam czekają? Wtem mamy odpowiedź - na horyzoncie pojawiają się światła i zaraz nikną. Znów się pojawiają i gasną. Sygnał! Odpowiadamy grą długich świateł - to nasi! Hurra! Wydają się być bardzo blisko, a jedziemy już 1,5 godziny od momentu ujrzenia pierwszego sygnału. Szykujemy flarę, damy im znać na dojeździe. Wtem stromy zjazd, auto przyspiesza by naciągnąć linę holowniczą i nagle wrzask Irka - stooooop!!!! Stójcie!!!! Lina wkręca się między rawkę i amortyzator, silne szarpnięcie ją przerywa. Naprawiamy awarię i dalej w stronę pojawiających się raz po raz świateł. W końcu odpalamy flarę – do celu jakieś 500 m! Jesteśmy na miejscu, teraz wspólna kolacja i plany na jutro. Odwiedzimy Kotlinę Nemegt, niegdyś Wojtek wydobywał tam dinozaury.
Kto wie, może i my natrafimy na szczątki jakiegoś kopalnego gada.

6 października
Cóż za sceneria! Źródło Naran Bulak otoczone zielenią, gościnne koniki i wielbłądy. Po lewej i prawej piaskowcowe klify i formacje o obłędnych kształtach i kolorach - od bieli po intensywne bordo. Rewelacja! Planujemy z Wojtkiem wyprawę "na dinozaury"- w końcu jest znawcą, wydobywał je tu nie raz i nie dwa w latach 1964 - 1971. - Tutaj, gdzie siedzimy, mieliśmy obóz w 64 roku, o tu stały namioty - pokazuje Wojtek - a 6 km stąd znaleźliśmy Ornitomimusa, dinozaura ptasiodziobego, pokażę Wam, to tam, za tą dolinką, w Cagan Huszu, ja miałem szczęście znaleźć jego czaszkę. Potem został opisany jako nowy gatunek Galimimus bullatus, miał dosyć spory mózg, dodaje. Zbieramy się, trzeba jeszcze pojechać do Gurvantes po paliwo.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
SPONSORZY GŁÓWNI










PARTNERZY TECHNOLOGICZNI




WSPÓŁPRACA







POLECAMY:)





  • Anna Grebieniow ©
  • Kontakt
  • Start
  • drogę tworzy się, idąc nią...
  • nr konta: Wyprawa GOBI 2008 - mBank 11 1140 2004 0000 3902 5062 4929