|
Strona 2 z 6 Moja Mongolia
(opowiada Wojciech Skarżyński)Zafascynowany Mongolią jestem od czasu, gdy po raz pierwszy miałem możność zobaczyć ten kraj, biorąc udział w wyprawach paleontologicznych na pustynię Gobi. Było to w latach od 1964r. do 1971 r. Potem już właściwie prywatnie byłem w Mongolii w roku 1978, 1980 i ostatni raz w 1999r. ZOBACZ ARCHIWALNE ZDJĘCIA Dlaczego tak ten kraj pokochałem? Myślę, że są dwie główne przyczyny. Po pierwsze był to mój pierwszy wyjazd za granicę i od razu tak daleki i egzotyczny. Drugą przyczyną mej fascynacji tym miejscem to krajobraz i ludzie. Mongolia to wielki kraj, pięć razy większy obszarem od Polski a posiadający tylko ok. 2,5 miliona mieszkańców. W czasie naszych wypraw w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku było ich tylko ok. 1,5 miliona! To kraj olbrzymich przestrzeni, bogaty w lasy, jeziora, góry a przede wszystkim większość terytorium to stepy, półpustynie i pustynie. Pustynia Gobi to południowa i południowo-wschodnia część Mongolii. Gobi poznałem najlepiej bo tam nasze wyprawy prowadziły poszukiwania. Przeciętna wysokość nad poziom morza dla całej Mongolii to ok. 1500m. Kraj to więc wyżynny o klimacie typowo kontynentalnym. Najbardziej rzuca się w oczy niesamowita wprost przezroczystość powietrza, co powoduje dla niedoświadczonego turyty całkiem błędną ocenę odległości. W 1964 r. z gór Gurwan Sajchan, wschodniej części Ałtaju Gobijskiego widziałem czterotysięczny szczyt Ich Bogd, odległy o 250 km! Oczywiście nie zawsze ta przezroczystość powietrza jest tak olbrzymia, zależy ona przede wszystkim od pogody. Mongolia to też charakterystyczny, bardzo przyjemny zapach ziół, szczególnie intensywny w górach.
|