W następnych latach udało mi się jeszcze dwukrotnie odwiedzić ten kraj - w 1980r. i w 1999r. W 1993 r. przeszedłem na trochę wcześniejszą emeryturę (miałem 61 lat) i przenieśliśmy się z żoną Kazimierą na Mazury koło Olsztynka, gdzie kupiliśmy gospodarstwo rolne.
Mieszkając już na Mazurach, kilkukrotnie zgłaszali się do mnie młodzi ludzie planujący podobną do naszej wyprawę żaglowozami przez Gobi. Najbardziej zapalony i wydawałoby się bliski realizacji tego zamierzenia był Tomasz Kiersnowski, syn mojego przyjaciela Huberta Kiersnowskiego.
Hubert miał z nami wyjechać w 1978 r., niestety mimo wielkiego wtedy zaangażowania w organizację wyprawy, odmówiono mu wydania paszportu - takie to były czasy. Tomasz Kiersnowski wraz z przyjaciółmi, latem 2000 roku ćwiczył na naszym zabytkowym żaglowozie "Gobi 2" ("Gobi 1" pozostał w Mongolii, jako dar dla mongolskiej młodzieży) w pobliżu Olszynka, w miejscowości Gryźliny, na starym poniemieckim lotnisku. Niestety brak funduszy uniemożliwił realizację tych planów.