|
Strona 6 z 6 Następcy, życzę Wam powodzenia! (opowiada Wojciech Skarżyński) W tym roku, w lecie zadzwoniła do mnie z Poznania pani Anna Grebieniow. Ma ona znajomego w Olsztynku, który z kolei słyszał o moich mongolskich podróżach i fotograficznym hobby (stereoskopia) i dał jej numer telefonu do nas. Tak zaczęła się nasza znajomość. Okazało się, że Ania podobnie jak ja jest zauroczona Mongolią. Była już w Mongolii czterokrotnie i mimo, że zwiedziła już wiele miejsc na świecie, Mongolia jest dla niej najpiękniejsza i najbliższa sercu. Ania kończyła zootechnikę i tematem jej pracy magisterskiej był koń Przewalskiego. Ostatnie osobniki tych dzikich koni wymarły na Gobi prawdopodobnie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Zachowały się tylko te, które były trzymane w różnych ogrodach zoologicznych na świecie. Obecnie jest prowadzone przez naukowców z Holandii (i nie tylko) duże przedsięwzięcie reintrodukcji tego konia z powrotem do naturalnego środowiska w Mongolii. Właśnie Ania w związku ze swoją pracą magisterską była dwa razy w Mongolii. Później jeździła już tylko typowo turystycznie. Teraz natomiast marzy o tym, by tak jak my, przejechać przez Gobi na żaglowozie zabytkowym ale jeszcze całkiem sprawnym "Gobi 2" i zbudować minimum jeszcze jeden egzemplarz podobnej konstrukcji, może z pewnymi ulepszeniami. Na tych żaglowozach, ze swoim młodszym bratem Bogumiłem, a także z Tomkiem Kiersnowskim, z którym ją skontaktowałem, chcą w roku 2008, w 30-tą rocznicę naszego rajdu ruszyć przez Gobi. Bardzo im w tym kibicuję i mam nadzieję, że im się to uda.
Wojciech Skarżyński, 28.XI.2007
|